3 przykłady lejka marketingowego, które łączą marketing z realnym wynikiem biznesowym


Jak wygląda dobrze zaprojektowany lejek marketingowy i jak prowadzić potencjalnych klientów od pierwszej interakcji aż po lojalność z pomocą konkretnych narzędzi i realnego scenariusza? Istnieje kilka przykładów, które pomogą to zobrazować.
Jak lejek marketingowy łączy marketing z wynikami biznesowymi?
Wydajesz pieniądze na reklamy, tworzysz treści, prowadzisz social media, ale skąd wiesz, że to wszystko faktycznie działa? Badania pokazują, że zaledwie 44% dyrektorów marketingu potrafi przedstawić wskaźnik ROI dla swoich działań[1]. Przyczyna jest prosta: brakuje im narzędzia, które połączyłoby poszczególne aktywności marketingowe w jedną mierzalną całość.
Lejek marketingowy to model, który opisuje drogę konsumenta od pierwszego kontaktu z marką aż do zakupu i budowania lojalności[2]. Składa się z kilku etapów – świadomości, zainteresowania, rozważania, decyzji zakupowej i retencji – a każdy z nich odpowiada innemu poziomowi zaangażowania klienta[3]. Dzięki temu firma wie, na jakim etapie traci potencjalnych klientów, i może celowo naprawiać konkretne luki, zamiast strzelać na oślep.
To właśnie lejek sprawia, że marketing przestaje być „kosztem”, a zaczyna być inwestycją z policzalnym zwrotem. Wskaźnik ROI staje się realnie obliczalny dopiero wtedy, gdy wiesz, ile osób przeszło z etapu świadomości do zainteresowania, ile z zainteresowania do rozważania i ile ostatecznie kupiło[4]. Bez tego podziału marketing przypomina czarną skrzynkę: wkładasz pieniądze i czekasz na cud.
Lejek pozwala też precyzyjnie mierzyć wskaźniki efektywności na każdym etapie[5]:
- Na górze lejka – zasięg i ruch na stronie.
- W środku – współczynnik konwersji leadów, czas spędzony na stronie, zaangażowanie w treści.
- Na dole – koszt pozyskania klienta (CAC), wartość życiowa klienta (LTV) i oczywiście sam wskaźnik ROI[6].
Idealnie, LTV powinno być co najmniej trzykrotnie wyższe niż CAC – i to jest jeden z tych benchmarków, które lejek pozwala śledzić w czasie rzeczywistym[7].
Dzięki analizie danych na różnych etapach lejka firma może lepiej alokować zasoby marketingowe i sprzedażowe, koncentrując się na działaniach przynoszących największe korzyści[8]. Jeśli na przykład kampanie SEO generują ROI rzędu 500%, a reklama w tradycyjnych mediach tylko 50%, decyzja o przesunięciu budżetu nasuwa się sama[9].
Jak wyglądają przykłady lejków marketingowych?
Lejków marketingowych nie brakuje – na przestrzeni lat powstało kilkadziesiąt modeli dopasowanych do różnych branż, kanałów i typów odbiorców[10]. Różnią się liczbą etapów, nazewnictwem i stopniem złożoności, ale cel mają wspólny: zamienić anonimowego odbiorcę w płacącego klienta, a najlepiej w lojalnego ambasadora marki.
1. Model AIDA – klasyk, który wciąż działa
AIDA to akronim od czterech angielskich słów: Attention, Interest, Desire, Action – czyli uwaga, zainteresowanie, pragnienie i działanie[11]. Model, sformułowany pod koniec XIX wieku przez E. St. Elmo Lewisa, jest jednym z najstarszych narzędzi w marketingu, a mimo to wciąż stanowi fundament wielu strategii reklamowych[12]. Jego siła tkwi w prostocie: prowadzi odbiorcę przez cztery jasno zdefiniowane etapy, od pierwszego „zauważenia” marki po kliknięcie „kup teraz”.
Jak to wygląda w praktyce? Wyobraź sobie sklep z sojowymi świeczkami zapachowymi, który przygotowuje kampanię jesienno-zimowej kolekcji:
- Na etapie uwagi publikuje na Instagramie efektowne zdjęcie płonącej świeczki przy oknie zalanym deszczem – zatrzymuje scrollującego użytkownika.
- Na etapie zainteresowania prowadzi go na bloga, gdzie opisuje naturalne składniki i proces ręcznej produkcji.
- Na etapie pragnienia pokazuje recenzje klientów i ograniczoną edycję zapachów dostępnych „tylko do wyczerpania zapasów”.
- Na etapie działania kieruje na stronę produktową z przyciskiem zakupu i kodem rabatowym na pierwszy zakup. Każdy krok odpowiada kolejnemu etapowi lejka, a każdy etap można zmierzyć osobno.
AIDA ma też ograniczenia – nie uwzględnia etapu posprzedażowego ani lojalności – dlatego doczekała się rozszerzeń, takich jak AIDA+R (Retention, czyli zatrzymanie klienta) czy AIDA+S (Satisfaction, czyli satysfakcja)[13]. Mimo to bazowy model pozostaje doskonałym punktem wyjścia, szczególnie dla marek, które dopiero zaczynają myśleć o swoich działaniach w kategoriach lejka.
2. Model ToFu–MoFu–BoFu – lejek oparty na treściach
Jeśli AIDA mówi o emocjach i etapach psychologicznych, to model ToFu–MoFu–BoFu podchodzi do lejka od strony praktycznej: jakie treści serwować klientowi na każdym etapie, żeby przesunąć go bliżej zakupu[14]. ToFu (Top of the Funnel) to góra lejka, MoFu (Middle of the Funnel) – środek, a BoFu (Bottom of the Funnel) – dół. Każdy etap wymaga innego rodzaju contentu, innego tonu i innego celu.
Na etapie ToFu odbiorca często nawet nie wie, że ma problem – albo wie, ale nie szuka jeszcze rozwiązania. Firma przyciąga go treściami edukacyjnymi: artykułami blogowymi, infografikami, postami w mediach społecznościowych. Celem nie jest sprzedaż, lecz zbudowanie świadomości i przyciągnięcie ruchu.
Na etapie MoFu odbiorca już rozpoznał swoją potrzebę i porównuje opcje. Tu sprawdzają się webinary, e-booki, case studies, porównania produktów – treści, które budują zaufanie i pozycjonują markę jako eksperta.
Etap BoFu to moment decyzji: bezpłatne konsultacje, dema produktowe, kody rabatowe, opinie klientów – wszystko, co rozwiewa ostatnie obiekcje i prowadzi do konwersji[15].
Model ten szczególnie dobrze sprawdza się w content marketingu i marketingu B2B, gdzie cykl decyzyjny bywa długi, a klient potrzebuje wielu punktów styku z marką, zanim zdecyduje się na zakup. Główna zasada brzmi: nie próbuj sprzedawać na górze lejka. ToFu służy edukacji, MoFu budowaniu relacji, a BoFu domykaniu transakcji. Firmy, które próbują przeskoczyć etapy i od pierwszego kontaktu naciskają na sprzedaż, zwykle tracą potencjalnych klientów, zanim ci zdążą się zainteresować.
3. Consumer Decision Journey McKinsey – lejek, który przestał być lejkiem
W 2009 roku konsultanci McKinsey & Company zakwestionowali sam kształt lejka. Na podstawie badań obejmujących niemal 20 tysięcy konsumentów wykazali, że proces zakupowy nie jest liniowy – klienci nie „spływają” grzecznie z góry na dół, lecz krążą w pętli pomiędzy etapami[16]. Tak powstał Consumer Decision Journey, czyli ścieżka decyzyjna konsumenta.
Model McKinsey składa się z czterech faz:
- wstępnego rozważania (initial consideration),
- aktywnej oceny (active evaluation),
- zakupu (closure),
- doświadczenia posprzedażowego (post-purchase experience).
Co ciekawe, badania wykazały, że na etapie aktywnej oceny liczba marek branych pod uwagę przez konsumenta nie maleje – wbrew założeniom tradycyjnego lejka – lecz rośnie. W kategorii samochodów średnia wzrastała z 3,8 do 6 marek, a w kategorii kosmetyków do pielęgnacji – z 1,5 do 3,3 marki. To przewraca do góry nogami tradycyjne założenie, że marketing powinien jedynie „odfiltrowywać” marki na kolejnych etapach.
Ścieżka McKinsey ma formę okręgu, a nie lejka, bo po zakupie klient wraca na początek – albo staje się lojalnym nabywcą, który pomija fazę aktywnej oceny i kupuje ponownie, albo rezygnuje z marki i rozpoczyna cały proces od nowa. Dla firm oznacza to jedno: równie ważne jak pozyskanie klienta jest zadbanie o jego doświadczenie po zakupie.
Marketing bez struktury to wydawanie pieniędzy w ciemno, ale oparty na lejku, zmienia się w inwestycję, którą da się policzyć, zoptymalizować i powtórzyć. Wybór konkretnego modelu zależy od branży, długości cyklu zakupowego i stopnia złożoności oferty – nie ma jednego uniwersalnego lejka pasującego do każdej firmy. Najważniejsze, żeby w ogóle zacząć myśleć o drodze klienta jako o procesie z mierzalnymi etapami, bo dopiero wtedy marketing przestaje być kosztem i zaczyna być silnikiem wzrostu.
FAQ
Przypisy
- ↑https://icomseo.pl/blog/roi-return-on-investment-w-marketingu-jak-mierzyc-zwrot-z-inwestycji-w-dzialania-marketingowe/
- ↑https://www.otodom.pl/wiadomosci/profesjonalisci/tofu-mofu-bofu-chinszczyzna-czy-przepis-na-dobry-marketing
- ↑https://www.otodom.pl/wiadomosci/profesjonalisci/tofu-mofu-bofu-chinszczyzna-czy-przepis-na-dobry-marketing
Formularz kontaktowy
Rozwijaj swoją markę

Razem z całym zespołem Cyrek Digital pomagam firmom w cyfrowej transformacji. Specjalizuje się w technicznym SEO. Na działania marketingowe patrzę zawsze przez pryzmat biznesowy.