• Home
  • Blog
  • 10 największych wpadek graficznych 2018

10 największych wpadek graficznych 2018

Zawód grafika to ciężka praca, często pod presją czasu. Zbliżające się wielkimi krokami deadliny potrafią przeszkodzić nawet urodzonym perfekcjonistom. W tym właśnie można upatrzyć przyczynę pierwszej kategorii wpadek graficznych, które znalazły się na mojej liście. Druga kategoria to błędy projektowe, brak wiedzy lub szerszej perspektywy i dystansu przy tworzeniu. Trzecia - najgorsza - to wpadki spowodowane “pójściem na łatwiznę”.

Błędy wszystkich trzech kategorii możecie znaleźć poniżej w mojej subiektywnej liście największych wpadek graficznych 2018 roku. Ten jeszcze trwa - czy listopad i grudzień dołożą coś od siebie do tej listy? We will see...

Wpadki “Zrób mi to na wczoraj”

Vanity Fair - 3 nogi i 3 dłonie

Początek 2018 przyniósł nam wpadkę od Vanity Fair. Magazyn od 1995 r. wydaje raz w roku “hollywoodzki numer” z gwiazdami na okładce. Ten był bardziej wyjątkowy od innych. Zdjęcia Annie Leibovitz przykuwały uwagę, tym razem nie z powodu genialnych ujęć, a trzech nóg Reese Witherspoon.

Sama gwiazda świetnie zareagowała na tę wpadkę, prosząc swoich fanów na Twitterze, żeby zaakceptowali ją taką, jaka jest. Nawet z trzema nogami.

Vanity Fair postawiło na metodę “jak złapią cię za nogę mów, że to nie twoja noga”.

Z drugiej znalezionej wpadki w tej samej sesji (3 dłonie Oprah’y), ciężko było się wytłumaczyć w podobny sposób, więc Vanity Fair spróbowało wziąć przykład z Reese i z humorem przyznać się do błędu. Takie reakcje na kryzysy polecam i Wam.

Jeśli jesteśmy już przy magazynach, to w tym roku wpadkę zaliczył również polski Vogue.

Vogue Polska - nie trać głowy

Redakcja magazynu nie mogła się doczekać i postanowiła pochwalić się październikową okładką na swoim fanpagu jeszcze przed wydaniem (i przed dokończeniem retuszu przez grafika, co pozbawiło tancerza kawałka głowy).

 

Internauci dość szybko wyłapali tę wpadkę, a zdjęcie zostało usunięte z profilu Vogue’a. Sama okładka zebrała ogrom pozytywnych komentarzy już po publikacji numeru. Ciekawe, czy retusz zostałby ukończony przed wydaniem, gdyby nie burza na Facebooku.

Podobny pośpiech cechował osoby odpowiedzialne za stworzenie opakowań dla firmy Biedronka.

Biedronka - miksery firmy Shutterstock

Ten temat obiegł polskie media marketingowe dość szeroko. W popularnym dyskoncie spożywczym pojawiły się miksery firmy Hoffen z charakterystycznym znakiem wodnym banku zdjęć Shutterstock na pudełku.

Jeronimo Martins Polska oficjalnie przyznała się do błędu, jednocześnie zapewniając, że prawa do zdjęć zostały wykupione, a wpadka polegała na wysłaniu do druku wersji roboczej pliku. Co ciekawe, przez kilka dni na Facebooku można było zauważyć mini trend nakładania znaku shutterstock na swoje zdjęcia profilowe. Jak wszystkie tego typu sprawy, i ta po tygodniu została przykryta kolejnym marketingowym kryzysem i zapomniana.

Wpadki “To będzie super projekt!”

H&M vs. rasizm

Ten kryzys odbił się echem dużo szerzej niż biedronkowe miksery. Brak dystansu i świeżego spojrzenia na projekt (lub jak tu - zdjęcie), poskutkował aferą rozmiaru wszystkich kontynentów, oskarżeniami o rasizm i falą hejtu również ze strony celebrytów. Moim zdaniem zupełnie niesłusznie, ale w dzisiejszych czasach to temat bardzo wrażliwy i trudny. A zaczęło się od tego zdjęcia:

Internauci dość szybko zauważyli nową linię bluz w e-sklepie H&M i rozdmuchali sprawę do tego stopnia, że w stawanie po stronie chłopca, a zarazem wszystkich czarnoskórych, zaczęli włączać się celebryci. Piosenkarz The Weeknd, który współpracował z marką, zapowiedział rozwiązanie umowy. Negatywnymi komentarzami zareagowali również  P Daddy, Questlove (perkusista The Roots), brand designer – Alex Medina i piłkarze Kevin-Prince Boateng i Romelu Lukaku. Koszykarz LeBron James umieścił na swoim twitterze zmienioną grafikę:

H&M uderzył się w pierś i opublikował na Twitterze oświadczenie z przeprosinami i informacją o wycofaniu bluzy ze sprzedaży.

Najzabawniejsze w całej aferze jest to, że matka chłopca ze zdjęcia - Terry Mango - kilkukrotnie skomentowała sprawę na swoim profilu w mediach społecznościowych tłumacząc, że nie widzi w zdjęciu nic złego i nie widziała też, uczestnicząc w sesji zdjęciowej. Pisała, że wszyscy, którzy sprawę rozdmuchują, powinni “dać sobie z tym spokój”.

Ja, przy całej mojej tolerancyjnej fiksacji, też nie widzę tu rasizmu i uważam, że w dzisiejszych czasach często szukamy problemu tam, gdzie go nie ma. Jednocześnie jednak rozumiem, że jako specjaliści branży marketingowej, musimy bardzo uważać, bo to społeczeństwo decyduje, czy nasz produkt spadnie z półki. Warto czasem poprosić kolegę z biurka obok o spojrzenie z dystansem na własny projekt.

Podobny brak perspektywy i przypuszczalnie również wiedzy można było dostrzec przy innym kontrowersyjnym projekcie odzieżowym firmy Adidas.

Adidas i miłość do retro

Firma z okazji Mistrzostw Świata postanowiła wydać koszulki inspirowane strojami piłkarskimi lat 90-tych. Retro jest w modzie, wszystko się zgadza. Nie zgodziło się to:

Koszulki z ZSRR i symbolem sierpa i młota na piersi okazały się nie być najlepszym wspomnieniem minionych czasów, a wprowadzenie ich na rynki Litwy i Polski uznane zostało za szczyt ignorancji. Informacje o tej wpadce pojawiły się w wielu newsowych mediach europejskich (w tym w TVP), krytyczne komentarze płynęły od wielu polityków, a ludzie masowo zaczęli bombardować Adidasa na Twitterze hashtagiem #stopAdidas. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji próbowało bronić sprawy, przypominając litewskie zwycięstwa sportowe pod flagą Związku Radzieckiego, marka jednak zdecydowała się zdjąć koszulki ze sklepu po kilku dniach.

Skoro jesteśmy przy mundialu, to nie jedyna wpadka marki związana z tematem Mistrzostw Świata. Skala tej drugiej była dużo dużo większa, choć tym razem nie rozbiło się o etykę.

Adidas i font user experience

W tegorocznych Mistrzostwach Świata w Rosji, Adidas odpowiadał za stroje piłkarzy, ich design, a co za tym idzie - również za font zaprojektowany specjalnie na tę okazję. Idea była prosta i genialna - stworzyć font, który zainspirowany cyrylicą, pozwoli nawiązać do miejsca, w którym w tym roku odbywają się mistrzostwa. Co mogło pójść nie tak?

Font przedstawiony w formie “ABC..” wygląda jeszcze stosunkowo przyjaźnie, choć nie jest to typograficzne dzieło wszechczasów. Jak jednak prezentuje się na koszulkach piłkarzy?

To sytuacja, kiedy projekt w naszej głowie lub na kartce prezentuje się świetnie, ale zupełnie pominięty w procesie projektowym zostaje końcowy odbiorca, użytkownik. Font czytany z daleka na piłkarskich koszulkach w czasie meczu dostarczał dodatkowych wrażeń kibicom i komentatorom. I to nie tych dobrych “user experiences”.


Wiem, że czekacie z niecierpliwością na 3 kategorię. Jednak objętościowo zajmuje ona tyle miejsca, że postanowiłam opublikować ją w osobnym artykule. Mam nadzieję, że zwiększy to czytelność obu części.

10 największych wpadek graficznych 2018