Spis treści
Sztuczna inteligencja i marketing – maj 2026


Prezentujemy wybór najważniejszych, najciekawszych i najbardziej wstrząsających wiadomości ze świata AI i marketingu z maja 2026.
Osiągnięcia
Anthropic ogłosił premierę Claude Opus 4.8, jeszcze lepszego, jeszcze szybszego i jeszcze bardziej wydajnego modelu AI (ma być też bardziej uczciwy). Firma kupiła także Stainless, nowojorski start-up, który tworzy biblioteki programistyczne, z których korzysta m.in. OpenAI i Google.
OpenAI ogłosiło premierę ChatGPT 5.5, swojego najpotężniejszego modelu oraz idzie w „inteligencję głosową” – firma dowodzona przez Sama Altmana opublikowała dwa nowe modele działające za pomocą komend głosowych: GPT-Realtime-2 i GPT-Realtime-Translate, który jest w stanie tłumaczyć na żywo z 70 języków. Firma nawiązała też przełomową współpracę z rządem Malty i zobowiązała się, że da dostęp do ChatGPT Plus WSZYSTKIM Maltańczykom (ale jednocześnie ChatGPT w wersji darmowej ma coraz więcej reklam)
A na giełdzie, drodzy państwo, może niedługo być ciekawie – OpenAI i Anthropic idą łeb w łeb jeśli chodzi o wycenę przed swoimi giełdowymi debiutami, ale firma dowodzona przez Amodeia jest wyceniana nieco wyżej (niektórzy chcą oddawać własne domy w zamian za akcje).
OpenAI po kilku spięciach z Komisją Europejską postanowiło nieco złagodzić swoje zachowanie, udostępniając europejskim urzędnikom jeden ze swoich modeli AI, co jest wyraźnym przeciwieństwem działań Anthropic, które nie chce dzielić się swoim mitycznym Mythosem.
Pamiętacie, że jeszcze nie tak dawno temu Internet był przestrzenią wolności i możliwości, a odkrywanie jego kolejnych zakątków, w których przebywali ludzie ze swoimi niecodziennymi zainteresowaniami oraz możliwość zdobywania nowej wiedzy sprawiały, że każde logowanie było w mniej lub bardziej ekscytujące? Jeśli tak, to pewnie zauważyliście, że w ciągu ostatniej dekady sieć zmieniła się w pięć gigantycznych stron, które pasożytują na milionach mniejszych (tak, mowa o mediach społecznościowych). Pewnie zauważyliście też, że w Internecie jest coraz więcej botów, a coraz mniej ludzi. Wiele wskazuje na to, że będzie ich jeszcze więcej, bo Amazon Web Services coraz bardziej nastawia się na działanie pod agentów AI, a nie pod żywe osoby, bo te drugie coraz częściej korzystają z pomocy tych pierwszych, żeby np. robić zakupy.
Nvidia fantastycznie radzi sobie na giełdzie i dalej inwestuje w rozwój sztucznej inteligencji.
W tym momencie ciężko stwierdzić, co z tego wyniknie, więc skupmy się na faktach – Google całkowicie zmieni działanie swojej wyszukiwarki, która stanie się agentem AI, którego podsumowania będą wyświetlane priorytetowo. Być może będzie to rewolucja i ludzie będą chwalić takie rozwiązania, ale nie brak głosów, że zmiany tylko potwierdzają teorię martwego internetu. Ludzie też nie wydają się zachwyceni takim obrotem spraw, o czym świadczy fakt, że zainteresowanie DuckDuckGo, bezpośrednim konkurentem Google na rynku wyszukiwarek, od momentu ogłoszenia zmian wzrosło o kilkadziesiąt procent.
Google w trakcie konferencji Google I/O ogłosiło też kilka innych zmian – Gemini ma być ogólnie lepsze i szybsze i ma uzyskać dostęp do Workspace, a Sundar Pichai mówi, ze nadchodzi era agentów AI. Nie brak głosów, że wprowadzane zmiany są nie tyle podcinaniem, co zniszczeniem modelu, który obowiązywał przez wiele lat (wydawcy dają treści, Google daje ruch, a co za tym idzie przychody z reklam; teraz Google indeksuje wszystkie treści, ale nie kieruje na strony wydawców, więc tracą oni i ruch, i pieniądze), co już ma niebagatelny wpływ na SEO.
W „Diunie” był Dżihad Butlerjański, a w prawdziwym świecie może dojść do krucjaty przeciw maszynom – papież Leon XIV opublikował encyklikę „Magnifica humanitas”, w której zdecydowanie sprzeciwia się obecnym wykorzystaniom sztucznej inteligencji.
Trudności
Comiesięczny kącik „AI zabiera ludziom pracę”:
- Okazuje się, że nadmierne poleganie na sztucznej inteligencji i wciskanie jej do każdego elementu pracy sprawia, że pracownicy (w tym konkretnym przypadku programiści) pracują gorzej, ale przynajmniej inwestorzy są zadowoleni, bo można było oszczędzić dziesięć groszy.
- Klub Jagieloński stworzył listę zawodów, w których nie trzeba bać się automatyzacji (ale stanowiska ekspertów w KJ już zajęte, musicie zostać elektrykami).
- Można powiedzieć, że to badanie mówi coś o polskiej mentalności – z najnowszej edycji „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że Polacy pytani, czy AI zastąpi ich stanowiska w zauważalnej części odpowiadali, że zastąpi stanowiska innych, ale mojego nie zastąpi. Pozostaje pozazdrościć optymizmu.
- Sam Altman twierdzi, że „apokalipsa rynku pracy nie nadejdzie”, Jeff Bezos twierdzi podobnie, mówiąc, że AI usprawni naszą pracę i będzie „buldożerem zamiast łopaty” (można zapytać, czy buldożerem da się wykopać małą dziurę, gdy takowa będzie potrzebna), fundusz venture capital Andreessen Horowitz także twierdzi, że apokalipsa AI to kompletna fantazja, ale już „The Economist” twierdzi, że trzeba się na nią szykować. Czy AI faktycznie zmiecie nas z rynku pracy? Dane zebrane przez MIT wskazują, że nie, ale może dojść do innych zmian, które sprawią, że praca stanie się nieznośna – ciągła optymalizacja doprowadzi do jeszcze większej liczby zadań do wykonania w krótszym czasie, ciągły pomiar sprawi, że będziemy zestresowani, a ciągłe zlecanie zadań chatbotom odbierze nam poczucie sprawczości, a na pewno wynika tak z przewidywań CNN. Można się jednak pocieszać, że być może już za chwilę okaże się, że tokeny AI są droższe od ludzi, więc firmy porzucą pracowników krzemowych na rzecz białkowych.
- Przynajmniej w IT mają El Dorado.
- Jest zawsze dość ironicznie, gdy ktoś na czymś zarabia i jednocześnie przed tym ostrzega; tym razem mowa o Chrisie Radclyffe’ie, który twierdzi, że jeśli firma zastępuje pracownika robotem lub sztuczną inteligencją, to wciąż powinna płacić państwu jak za pracownika.
- Współcześni studenci myślą, że automatyzacja za pomocą AI doprowadzi do rewolucji.
OpenAI musi mierzyć się z kolejnym kryzysem wizerunkowym – tym razem zostało pozwane przez rodzinę jednej z ofiar strzelaniny na Uniwersytecie Stanowym Florydy; powodzi uważają, że zamachowiec korzystał z ChatGPT, żeby przygotować się do ataku.
Myślicie, że rzeczywistość z „Terminatora” jest coraz bliżej? Jeśli chodzi o cyberbezpieczeństwo, to prawdopodobnie może tak być, bo bo eksperci od tegoż wskazują, że ChatGPT 5.5 i Mythos to ogromne zagrożenia, ale inni eksperci studzą emocje i mówią, że reszta ekspertów przesadza, ale faktem jest, że Google odkrył już exploit typu zero-day, który powstał najprawdopodobniej z udziałem AI.
A co tam u Elona? Karmi Groka poufnymi danymi (tym razem zeznaniami podatkowymi pracowników), będzie budował z Anthropic superkomputer, a także – co ważne szczególnie dla OpenAI – przegrał proces z Samem Altmanem. Jeśli interesuje was, czego nauczyliśmy się dzięki temu procesowi, podsumowanie znajdziecie tutaj, a jeśli chcecie się dowiedzieć, jak z biegiem lat zmieniała się relacja Muska i Altmana, to CNBC przygotowało fantastyczną ściągawkę.
Amazon chciał, żeby jego pracownicy chętniej korzystali z AI, więc wdrożył ranking aktywności i przyznawał ludziom punkty z korzystanie z SI. Skończyło się tak, że pracownicy wykorzystywali AI do absolutnie wszystkiego, żeby tylko podbijać swoje miejsca w rankingu.
Gdyby autor tego tekstu dostawał złotówkę za każdym razem, gdy ktoś sprzeciwiający się AI używa AI, żeby np. napisać książkę sprzeciwiającą się AI, to miałby już co najmniej kilka złotych.
Firmy wykorzystują AI, żeby hajpować swoje produkty (a co za tym idzie, także podnosić ich ceny) tak samo, jak robiły w przypadku zrównoważonego rozwoju.
Sztuczna inteligencja jest już stosowana jako narzędzie wpływu, które w bardzo subtelny sposób modyfikuje poglądy wielu ludzi. Jest to widoczny problem (warto poczytać o wojnie informacyjnej), który łączy się też z innymi – skoro AI wpływa na opinie ludzi, a więc ludzie zaczynają podzielać opinie powielane przez AI, to co stoi na przeszkodzie, żeby opinie ludzi badać za pomocą badania opinii AI? Tak, niektóre sondażownie już symulują badania poglądów z pomocą chatbotów.
Perspektywy
W tej serii wielokrotnie wspominano, że rozwój sztucznej inteligencji, a konkretnie infrastruktury niezbędnej do jej działania, raczej negatywnie wpływa na walkę z kryzysem klimatycznym. Nie widać też specjalnie pola do poprawy, bo skoro Microsoft, światowy gigant w tej dziedzinie, zamierza się wycofać z jednego ze swoich celów klimatycznych, żeby móc bez przeszkód rozwijać swoją SI, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby inni gracze też zignorowali zalecenia klimatyczne. A jeśli ktoś powie „niech AI rozwiąże problemy z klimatem”, to naukowcy zajmujący się tematem mają już odpowiedź – SI nie jest w stanie tego zrobić.
Filozof Andrzej Leder uważa, że AI odbierze ludziom poczucie wyjątkowości.
AI nie radzi sobie z odcyfrowywaniem starych rękopisów, więc Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie woła na pomoc żywych ludzi; szkoda tylko, że wolontariuszy, a nie opłacanych pracowników.
Choć AI nie jest taką samą technologią jak inne, współdzieli z nimi pewne cechy, np. podobnie jak inne technologie informatyczne faworyzuje bogatych.
Olga Tokarczuk zapowiada ostatnią powieść w karierze. Jednocześnie przyznała się, że używała AI w pracy twórczej (może nie w samym pisaniu, ale w burzy mózgów, choć jej wypowiedź została już tak przekręcona, że nie wiadomo, co jest prawdą), co wywołało oburzenie i zrozumienie, obie reakcje w jakimś stopniu uzasadnione i zrozumiałe. Autor tego tekstu powstrzymuje się od wyrażenia opinii, ale ma wrażenie, że od noblistki można wymagać trochę więcej niż pytania chatbota, jak można rozwinąć dany wątek.
Sztuczne inteligencje nie dostaną Oscara.
Nagłówek jest bardzo krzykliwy – PIERWSZY W HISTORII UTWÓR WYGENEROWANY PRZEZ AI I KOMPUTER KWANTOWY. Autor tego tekstu po takim tytule spodziewał się nowych muzycznych doznań, a okazało się, że to całkiem średnia wersja środkowego Autechre. Nie zmienia to faktu, że muzyka generowania przez AI już nas nie opuści, ale można się pocieszać, że słuchacze jej nie lubią (i to nawet, gdy została stworzona przez żywych ludzi, ale opisana jako wygenerowana przez AI).
Okazuje się, że nie trzeba się specjalnie starać, żeby przekonać modele AI, że fałsz jest prawdą.
Amerykanie nie są wielkimi fanami centrów danych i jakoś niespecjalnie są zadowoleni z rozwoju AI.
Po co uczyć się innych języków, skoro chatbot może je tłumaczyć w czasie rzeczywistym? Naukowcy przekonują, że warto poświęcić czas na naukę, żeby poprawić działanie własnego mózgu.
Sztuczna inteligencja nie jest obiektywna – może się wydawać, że ponieważ modele operują na liczbach i prawdopodobieństwie, to ich odpowiedzi będą jak najbardziej obiektywne, ale nie zapominajmy, że dane użyte do treningu pochodzą z realnego świata, a także z ludzkich wytworów, a te drugie są bardzo często nieobiektywne. Jest to problem w świecie nauki, bo choć naturalnie dąży ona do jak największej obiektywności, nigdy nie osiągnie jej w pełni. Problem ten jednak się nasila, gdy naukowcy ulegają czarowi „obiektywnej AI” i zaczynają jej ufać bardziej niż swoim kolegom po fachu.
Czy AI naprawdę „pisze”? Pisarz odpowiada, że nie i ma rozbudowane uzasadnienie swojej odpowiedzi. Na potwierdzenie tej tezy można też dodać, że wdrożenie AI w redakcjach sprawiło, że dziennikarski język stał się powtarzalny, sztuczny i płaski.
Teksty, obrazy i utwory muzyczne generowane przez AI pokazują też inny problem, który z każdym kolejnym rokiem będzie się nasilać – czy prawdziwa ludzka kreatywność staje się dobrem luksusowym?
Formularz kontaktowy
Rozwijaj swoją markę

Zajmuje się copywritingiem od 2020 roku, zaś pisaniem od 2010, co znalazło swój wyraz w jednej powieści, trzech książkach poetyckich i kilkudziesięciu artykułach opublikowanych w różnych mediach. Interesuje się content writinigiem, storytellingiem i rolą narzędzi AI we współczesnym copywritingu.