Kupowanie przez chatbota? Google i OpenAI właśnie ogłosiły wyścig o Twoją kartę płatniczą


Amazon przez lata był domyślnym miejscem, w którym zaczynał się zakupowy Internet. Google powoli go wypierał, ale teraz obaj giganci muszą stawić czoła zupełnie nowym rywalom – własnym asystentom AI, które coraz śmielej wchodzą między markę a klienta i chcą pośredniczyć w transakcji.
Co warto wiedzieć?
- OpenAI i Google rozszerzają funkcje zakupowe w swoich asystentach AI, umożliwiając odkrywanie, porównywanie i – w niektórych przypadkach – kupowanie produktów bezpośrednio w chatbocie.
- Google nawiązało partnerstwo z marką Gap, które pozwala finalizować zakupy bez opuszczania interfejsu Gemini, korzystając z własnego protokołu handlowego.
- OpenAI po słabych wynikach testów obsługi całego procesu zakupowego bezpośrednio w ChatGPT przestawiło się na model odkrywania produktów, czyli pomagania w znalezieniu i porównaniu ofert, ale bez obsługi płatności w chatbocie.
- Sprzedawcy stoją przed wyborem: zgodzić się na widoczność w AI kosztem oddania kontroli nad doświadczeniem zakupowym, czy zachować tę kontrolę, ryzykując nieobecność w nowym kanale.
- Dla marketerów zmiana oznacza konieczność optymalizacji produktowej pod algorytmy AI, a nie wyłącznie pod klasyczne reklamy i wyniki wyszukiwania.
Co się dzieje na styku chatbotów i zakupów i dlaczego Google oraz OpenAI nagle tak bardzo chcą być Twoim sprzedawcą?
Przez ostatnie dwa lata asystenci AI byli głównie narzędziem do pisania i odpowiadania na pytania. W marcu 2026 roku obraz ten wyraźnie się zmienił: zarówno Google, jak i OpenAI oficjalnie poszerzyły swoje systemy o funkcje zakupowe[1] – możliwość nie tylko znalezienia produktu, ale też porównania go z konkurencją i, w niektórych konfiguracjach, sfinalizowania transakcji bez opuszczania okna czatu. Jest to bezpośredni atak na model, który przez dekadę dominował w e-commerce: wejdź na stronę sklepu, dodaj do koszyka, zapłać.
Gemini z obsługą procesu zakupowego – jak działa partnerstwo Google z Gap?
Google poszło najdalej. Nawiązało partnerstwo z marką Gap[2], w ramach którego użytkownicy Gemini mogą finalizować zakup bezpośrednio w interfejsie chatbota, korzystając z mechanizmu zwanego commerce protocol, czyli własnego protokołu handlowego Google’a, który łączy dane produktowe sprzedawcy z systemem płatności bez konieczności przekierowania na zewnętrzną stronę.
W praktyce wygląda to tak: pytasz Gemini o białą koszulę na lato, dostajesz propozycje z katalogu Gap dopasowane do Twojego rozmiaru i preferencji, a potem możesz zapłacić jednym kliknięciem, nie wychodząc z rozmowy. Commerce protocol to – upraszczając – rodzaj cyfrowej rury łączącej magazyn produktów marki z kasą chatbota[3].
OpenAI zmienia kurs – discovery zamiast checkoutu
OpenAI obrało inną drogę. Po testach obsługi całego procesu zakupowego bezpośrednio w ChatGPT wyniki okazały się rozczarowujące: konwersja, czyli odsetek użytkowników kończących zakup, była wyraźnie niższa niż na tradycyjnych stronach sklepów[4]. W odpowiedzi firma przestawiła się na model odkrywania produktów (ang. product discovery), w którym ChatGPT pomaga znaleźć, porównać i wybrać, ale do finalizacji zakupu przekierowuje użytkownika na stronę sklepu.
Jest to ważna różnica – Google próbuje zamknąć całą ścieżkę zakupową wewnątrz własnego ekosystemu, a OpenAI, przynajmniej na razie, pozostaje pośrednikiem na etapie wyboru, oddając transakcję sprzedawcy[5].
Co łączy obu gigantów: wyścig o punkt wejścia do zakupów
Mimo różnic w podejściu cel Google’a i OpenAI jest ten sam: stać się pierwszym miejscem, do którego użytkownik sięga, gdy chce coś kupić[6]. W e-commerce punkt wejścia ma ogromne znaczenie, bo decyduje, jakie produkty użytkownik w ogóle zobaczy i rozważy. Przez lata tę rolę pełniły wyszukiwarki, a wcześniej portale i katalogi produktowe. Teraz walka przeniosła się do chatbotów.
Co ta zmiana oznacza dla sprzedawców, marketerów i marek i jak nie dać się zepchnąć na margines nowego kanału?
Dla marek sprzedających online wejście chatbotów w przestrzeń zakupową to sygnał, który trudno zbagatelizować. Dotychczasowe narzędzia widoczności –