Historie sloganów reklamowych, które przeszły do historii 

Istnieją slogany reklamowe, które zapadają głęboko w pamięć. Tak głęboko, że mimo upływu lat, gdy ktoś zapyta, co robi świstak, to nawet wybudzeni w środku nocy odpowiemy: „zawija w sreberka”. Jaka historia stoi za spotami, o których nie da się zapomnieć? 

Udajmy się wspólnie w tę sentymentalną podróż i odkryjmy, jakie slogany reklamowe przeszły do historii. 

Jak powstają kultowe hasła reklamowe? 

Gdyby istniał przepis na kultowe hasło reklamowe, tworzyliby je wszyscy, a jak wiadomo – nie wszystkie slogany zapadają w pamięć. Gdyby jednak przyjrzeć się bliżej tym najlepszym, najbardziej rozpoznawalnym, można by znaleźć kilka składników typowych dla tej receptury. 

Hasło powinno być krótkie, najlepiej składające się z 2-5 wyrazów. Dzięki temu łatwiej zapada w pamięć. Dodatkowo krótkie hasło zazwyczaj przedstawia samą „esencję” przekazu marki, dzięki czemu klienci mogą bez wysiłku powiązać produkt/usługę z konkretną wartością. 

Dobry slogan ma dobrą rytmikę. Istnieją hasła, które są ściśle powiązane z rytmiką wypowiedzi lub melodią. W zasadzie trudno je odtworzyć bez utrzymania odpowiedniego tonu np. „Dłuższe życie każdej pralki to Calgon”. Warto się tym pobawić. 

W zapamiętaniu sloganów pomagają gry słów. Zestawienie ze sobą podobnie brzmiących wyrazów (homonimów) lub wyrazów o tym samym brzmieniu i różnym zapisie (homofonów) pomaga w wykreowaniu sloganu, który zapadnie w pamięć. Można także korzystać z: dwuznaczności słów, związków frazeologicznych (również zmodyfikowanych) i rymu. 

Warto oprzeć hasło na języku korzyści. W ten sposób klient mniej lub bardziej świadomie będzie wiązać markę z określoną korzyścią np. Biedronka to zawsze „Codziennie niskie ceny”. W haśle można też podkreślić mocne strony marki, które są swoistą obietnicą korzyści dla klienta. Np. „Lody od pokoleń” Grycana przywodzą na myśl recepturę opartą na tradycjach, a więc dobry, sprawdzony smak. 

Dobry slogan może inspirować innych, dodawać im siły i pewności siebie. To metoda, która ma szczególne zastosowanie w marketingu marek sportowych i luksusowych. W ich przekazie sprzedaje się głównie wrażenie siły, pewności siebie lub też inspirację do rzeczy wielkich, więc slogan oparty na tych wartościach skutecznie przemawia do grupy docelowej. Najpopularniejszym hasłem tego typu jest „Just do it”. 

Dobrze, jeśli w haśle znajdzie się też nazwa marki. To zwiększy rozpoznawalność brandu. 

Zadbaj o aktualność sloganu. Hasło reklamowe, które przechodzi do historii, to nie RTM. Powinno być na tyle uniwersalne, że nie zestarzeje się szybko i dostosuje się do rozwoju marki. Dobrze, jeśli można je wykorzystać w języku potocznym. 

Slogan powinien wzbudzać emocje i skojarzenia, na których zależy marce i które są zgodne z jej wizerunkiem. Jeśli hasło wywołuje emocje, to lepiej zapada w pamięć. 

Przesadne skomplikowanie to błąd – jeśli za bardzo namieszasz w sloganie, będzie on trudny do zrozumienia i zapamiętania. Czasami dużo lepszą opcją jest prostota. 

Historie kultowych sloganów reklamowych 

Cukier krzepi 

„Ja dostałem, jak przypuszczam, najwyższe honorarium na świecie za dwa słowa (…) – 5 000 zł przedwojennych, czyli naówczas 500 również przedwojennych dolarów za słowo, tak cenne mogą być trafne słowa” – skomentował autor słynnego sloganu „Cukier krzepi”, który dziś za hasło otrzymałby ok. 50 000 zł. 

Są to słowa Melchiora Wańkowicza, który w latach 1930-1933 pracował jako doradca do spraw promocji Związku Cukrowników Polskich. Dopiero „Cukier krzepi” przyniósł mu sławę i pieniądze, bo hasło to znajdowało się wszędzie – na dworcach, ulicach, w sklepach, prasie. Co jednak ciekawe, Melchior Wańkowicz był też politykiem i kierownikiem Działu Prasy i Propagandy. Jak trafnie zauważa portal wielkahistoria.pl, redaktor zaczął od propagandy sukcesu, a skończył na propagowaniu produktów. 

Slogan był tak popularny, że inne marki próbowały skorzystać na jego sukcesie. Powstawały także zabawne powiedzonka np. „Cukier krzepi. Wódka lepiej!”. 

Ociec, prać? 

 

Ten słynny slogan lat dziewięćdziesiątych nawiązuje do sienkiewiczowskiej Trylogii, a konkretnie do pytania braci Kiemliczów w „Potopie”. Młodzi nie byli pewni, czy prać (bić), więc o zdanie pytali ojca. W reklamie nawiązano do tego cytatu zarówno słowami, jak i wyglądem bohaterów. Na początku pojawiają się dwaj młodzi mężczyźni stylizowani na bohaterów Trylogii. Z dramatyczną pauzą pytają: „Ojciec… prać?”. Odpowiedź jest jedna: „Prać, ale w Pollena 2000”. 

Coca-Cola. To jest to! 

Kultowe slogany mogą tworzyć także… poeci. Agnieszkę Osiecką kojarzymy głównie z twórczością literacką, kultowymi piosenkami oraz listami do Jeremiego Przybory, ale ta słynna artystka jest również autorką sloganu, którzy przyniósł Coca-Coli rozpoznawalność w Polsce. Slogan ten funkcjonował bardzo długo, bo w latach 1972-1992. Potem „Coca-Cola. To jest to!” zastąpiło hasło „Zawsze Coca-Cola”. Natomiast w roku 2000 powstało „Coca-Cola: co za radość”, którego autorem jest inny specjalista od języka – Jerzy Bralczyk. 

Wszyscy mają Mambę, mam i ja! 

 

W sloganie reklamowym można wykorzystać również zjawiska psychologiczne, co świetnie udało się autorom słynnego hasła Mamby. Użyto tutaj efektu owczego pędu, który polega na tym, że konsumenci kupują coś, bo kupują to inni. „Janek ma Mambę. Olek ma Mambę. Jola ma Mambę. Wszyscy mają Mambę” – wylicza bohater spotu. Konsument nieświadomie może pomyśleć, że też powinien mieć słynną Mambę. Dodatkowo slogan jest bardzo rytmiczny, a nazwa produktu wyraźnie zaakcentowana. 

No to Frugo 

Spektakularny sukces Frugo w latach 90. wynika m.in. z dość rewolucyjnego podejścia do marketingu – jak na tamte czasy oczywiście. Cała promocja skierowana była do młodzieży i opierała się na modnej wtedy stylistyce. Komedia dobrze łączyła się z luzem, a „No to Frugo” stało się nieodłącznym elementem spójnej całości. Hasło to wydaje się niedbałe, potoczne, bardzo „na luzie”. Nie dziwne, że zapadło w pamięć i trafiło do młodzieży. Marka chętnie korzystała potem z podobnych haseł np. „No to Frugo – owocami jeszcze nikt się nie najadł”, „Idź po Frugo, zanim wyjdzie”. Autorami „No to Frugo” są Iwo Zaniewski oraz Kot Przybora. 

Trzeba mieć fantazję, dziadku! 

 

– Trzeba mieć fantazję, dziadku! 

– Trzeba mieć fantazję i pieniądze, synku. 

Ten słynny dialog przeszedł do historii, chociaż trzeba przyznać, że sama reklama nie zestarzała się dobrze. Jest to spot Otwartych Funduszy Emerytalnych, które miały zapewnić emerytom spokój i pieniądze na starość. Jak wyszło, każdy wie. Niemniej, hasło „Trzeba mieć fantazję, dziadku!” z pewnością jeszcze na długo pozostanie w pamięci konsumentów. 

A świstak siedzi i zawija je w te sreberka… 

 

Czekolada Milka kojarzona jest głównie z fioletową krową, ale na przełomie 2006 i 2007 roku ustąpiła miejsca świstakowi z alpejskiej wioski, który miał bardzo ważne zadanie – zawijanie czekolad w sreberka. Dodatkowo slogan „A świstak siedzi i zawija je w te sreberka” jest dwuznaczny, co tylko zwiększyło szanse na sukces. Wkrótce hasło stało się rodzajem skrzydlatego słowa i częstym elementem codziennych żartów. Nie bez znaczenia jest także to, że uroczy świstak wniósł wiele świeżości do reklam, w których dotychczas widzieliśmy jedynie krowę. Niestety zawijanie sreberek skończyło się, gdy Milka zmieniła opakowania. Wtedy świstak przeszedł na emeryturę, ale miał jeszcze swój wielki powrót w reklamie promującej nowe opakowanie. 

A łyżka na to: niemożliwe! 

 

 „A łyżka na to: niemożliwe” stało się elementem codziennych rozmów – tak samo jak zawijanie sreberek. Tym razem jest to reklama margaryny Rama, która w całości opiera się na rozmowie łyżki z nożem. Dialog do złudzenia przypomina małżeńską dyskusję, w której łyżka uważa, że ma rację. Okazuje się jednak, że to nóż ją miał, co potem podkreślił w rozmowie z innymi nożami. Właśnie wtedy opowiada swoim kolegom „A łyżka na to: niemożliwe” i wszyscy wybuchają śmiechem. Małżeńska dyskusja dotyczyła tego, czy Rama jest delikatna i świeża. Łyżka sądziła, że tak smakować może tylko jogurt. 

Teraz to mi to Lotto 

 

Kto nie chciałby być na miejscu bohatera tej kultowej reklamy i powiedzieć do szefa „Teraz to mi to Lotto”? Wygrać miliony, rzucić wszystko, wyjechać na rajską wyspę – właśnie z myślą o tym gramy w Totolotka, a rozmowa z szefem wydaje się ważnym elementem tego marzenia. Ta reklama po prostu musiała odnieść sukces, zwłaszcza z takim hasłem. Słynne „teraz mi to Lotto” stało się elementem potocznego języka, na długo zastąpiło sformułowanie „mam to gdzieś”. 

Pij mleko! Będziesz wielki! 

 

Ta kampania społeczna przeszła do historii i na długo sprawiła, że mleko stało się elementem codziennej diety wszystkich dzieciaków w Polsce. Celem akcji było spopularyzowanie produktów bogatych w wapń, bo z badań wynikało, że dzieci spożywają go za mało, a jest przecież niezbędnym budulcem kości. Pomysłodawcy kampanii postanowili więc zamienić mleko w coś, co jest „fajne” i kojarzy się z byciem silnym, odnoszącym sukcesy. Hasło „Pij mleko! Będziesz wielki!” wymyślone przez Jarka Kaniewskiego szło w parze z zaangażowaniem w akcję znanych sportowców, aktorów i piosenkarzy. Ambasadorem marki był nawet Shrek. Dzięki temu postrzeganie mleka zmieniło się na dobre. 

Jakie hasła reklamowe zapadły Ci w pamięć? 

Kultowych sloganów jest o wiele więcej i z pewnością kojarzysz inne, słynne hasła, których nie ma w tym zestawieniu. Jaka reklama z przeszłości zapadła Ci w pamięć? Daj znać w komentarzu! Być może umieścimy ją na kolejnej liście? 

A jeśli uważasz, że przypomnienie sobie tych kultowych kreacji przypadnie do gustu także Twoim znajomym, koniecznie udostępnij im ten artykuł. Dzięki!