Czy #dzienszpilek był tylko socialowym oszustwem?

Dzień szpilek, akcja, która 25 września porwała ponad 590 tysięcy Internautów i która szerokim echem odbiła się w mediach społecznościowych, wywołała niemałe zamieszanie nie tylko ze względu na skalę akcji, ale także ze względu na jej wynik. Jak oszacował Spidersweb, firma Moliera2, która zorganizowała akcję, powinna przelać na konto fundacji ponad milion złotych. Czy tak się stało?  

Zakres akcji  

Zanim odpowiemy sobie na pytanie postawione we wstępie, warto zaznajomić się najpierw z samą ideą tej akcji charytatywnej. Cel był niezwykle szczytny. Butik zdecydował się przekazać Fundacji Przylądek nadziei 2 zł za każde zdjęcie w szpilkach opublikowane na Facebooku i Instagramie z #dzienszpilek. Środki miały zostać wpłacone na wsparcie podopiecznych fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową. 

Była to 2. edycja akcji. Pierwsza miała miejsce we wrześniu 2019 r. Podczas jej trwania na cele charytatywne firma obuwnicza przekazała 31 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę zasięg akcji oraz celebrytki, które się w nią włączyły marketingowo, to niesamowicie opłacalny zabieg.  

Edycja 2020 

Druga odsłona akcji okazała się być dużo bardziej spektakularna. Feedy użytkowników zaroiły się od zdjęć kobiecych stóp oraz samych szpilek pojedynczo i parami. W akcje zaangażowali się także niektórzy mężczyźni, publikując swoje fotki w nietypowym ubiorze.  

 

 

Spider’s Web doliczyło się aż 600 tys. zdjęć z #dzieńszpilek, z czego 420 tysięcy na Facebooku i 174 tysięcy na Instagramie. Zgodnie z zaproponowaną kwotą (2zł od publikacji) firma Moliera2 powinna wpłacić ponad milion złotych na konto fundacji (po odliczeniu oczywiście zdjęć z roku poprzedniego). 

Czy tak się stało?  

Nie, butik Moliera2 w ramach akcji dzień szpilek przekazał 224 tysiące złotych na walkę z nowotworami, czytamy w wirtualnych mediach. No to jak to?  

Mieli przekazać ponad milion, a przekazali 224 tysiące? Prawie 5 razy mniej?  

Butik do zliczenia wyników akcji zatrudnił spółki Newspoint i Unamo, które zajmują się monitoringiem mediów. Dane, które od nich spłynęły, wskazują na to, że poprawnie opublikowanych zdjęć było 111 902. 

Co z pozostałymi zdjęciami? Tymi, które nie zostały opublikowane poprawnie? 

111 902 poprawnych wpisów? Przecież to by oznaczało, że tylko co 5 osoba opublikowała zdjęcie w sposób zgodny z regulaminem. Wydaje się to być dość nieprawdopodobne. Jak więc został skonstruowany regulamin, że tyle publikacji okazało się być nieprawidłowych?  

Po pierwsze, zdjęcie trzeba było opublikować 25 września. Wszystkie zdjęcia opublikowane wcześniej czy później zwyczajnie się nie liczyły.  

Po drugie, zdjęcie musiało być publiczne i opublikowane na publicznych kontach. Wszystkie więc zdjęcia z profili prywatnych na Instagramie zwyczajnie nie zostały policzone.  

Po trzecie, do każdego zdjęcia musiał być dodany odpowiedni #. Tylko posty zawierające #dzienszpilek były brane pod uwagę. Wszystkie inne wariacje typu #dzienszpilki, #dzieńszpilek zostały z automatu wykluczone.  

I po czwarte, i najbardziej chyba zaskakujące – buty zdefiniowane jako „szpilka” musiały mieć co najmniej 5 cm obcas. [fragment zapisu regulaminu: W ramach Akcji za szpilki uważa się buty na obcasie o wysokości co najmniej 5 cm.] 

W jaki sposób zostało to zweryfikowane? Nie wiadomo.  

Czy to więc oszustwo?  

Raczej nie. Jest to jednak bardzo dobrze zaplanowana akcja marketingowa, która zdaje się przerosła tym razem także organizatorów. Możemy oczywiście zarzucać butikowi, że specjalnie udziwnili regulamin – do tego jednak ma prawo każda firma organizująca konkurs. Można im zarzucić, że w poście promującym #dzienszpilek też specjalnie ich nie opublikowali. Cóż, do tego też mają prawo. Sporządzili w końcu regulamin akcji i zamieścili go na swojej stronie. 

 

 

Oczywiście już bardziej brutalnie, niektórzy zarzucają im także, że pod przykrywką pomocy próbują tylko zareklamować swoje produkty.  

 

Co ja uważam?  

Ja osobiście uważam, że lepsza jest pomoc i promocja, niż brak promocji i brak pomocy.  

Nawet jeśli butik zyskał wizerunkowo, co nie jest wcale takie oczywiste, bo w sieci pojawiło się także sporo hejtu w związku z akcją, to przekazanie ponad 223 tysięcy złotych dla fundacji, to naprawę spory gest. Cel jest szczytny, akcja przemyślana, zaangażowanie społeczne wzbudzone. Właściciele zadowoleni, bo jak mówią: 
 

„Jesteśmy szczęśliwi, że wspólnie przekazaliśmy tak imponującą kwotę. Wierzymy, że społeczne zaangażowanie biznesu odgrywa ważną rolę w niesieniu pomocy".  

Fundacja jest zadowolona, co wyraża poprzez chociażby takie posty  

 

Także moim zdaniem nie pozostaje nam nic innego jak cieszyć się, że taka pomoc trafiła na konto fundacji i wypatrywać kolejnej edycji Dnia szpilek, mimo tego, że sama akcja pozostawia pewien niesmak.